| WYLICZANKA Nóż w brzuch, Kamień w wodę, Stracisz młodość i urodę Kamień w brzuch, W wodę nóż, Już po tobie tylko kurz; Bęc, bum, ciach, trach, krew wypije ciepły piach; wodo- płyń wietrze- wiej, nożu- tnij. .................. ŻYJ! |
*** Dotykaj mnie, dotykaj Opuszkami palców Muśnięciem warg Językiem Nie dotykaj mnie słowem |
| ANIOŁ Nagle- niespodzianie- chyba w poniedziałek, Owionął mnie podmuch skrzydeł Anioła. Próbowałam to zlekceważyć, To przeciąg- mówiłam, A całe ciało drażnił ruch Wibrującego powietrza. Zamknęłam okna wyobraźni, Drzwi wszystkie podomykałam, Te- od frontu I te kuchenne. No! I nagle stanął przede mną W świetlistej aurze niezwykłości, Całkiem materialny, Z nieśmiałym uśmiechem W sarnich oczach Powiedział po prostu: Byliśmy umówieni! Anioł. Od tej chwili nie zaznaje spokoju A on- odfrunł. Frrrrrrr......! |
TANDETA Hej, Ty, okrutno- czarno- biały, Skontrastowany draniu ty! Dlaczego z twej dziwności Od bólu płyną łzy? Gdy gęsta mgła się kładzie, Gdy drogi kręte śpią, Gdzieś, w trupio- sinym sadzie Twój mroczny drzemie dom. Wampirem pewnie jesteś, A we mnie kipi krew I w swym tajemnym sensie Ku zgubie czuje zew. Lecz gęstej krwi mi nie żal Gdy rozum dawno śpi Gdzie sina mgła otula, Tam życie oddam ci! Tandetne są te strofy I tani urok chwil, Lecz by móc marzyć o tym, Przebędę otchłań mil! Zwykłą kobieta jestem I lubię trzepot rzęs, I choć to sensu nie ma Tandetny składam wiersz. |
| SZARO Z oparcia krzesła krzywo patrzy na mnie Papuga, szara (jak rzeczywistość). Tyle jest barwnych ptaków, A ja mam szare, I sweter- szary, I kamień na podłodze, I kot. A w mojej duszy wibrują Wszystkie kolory świata I opętują głowę Szalonym wirem: Czerwone- złote- fiolet- szkło, Powiedz mi, powiedz- gdzie- jest- to, Co we mnie błyszczy, faluje, drga, Na koniec światów co- mnie- gna? Skąd niepokój, skąd tyle ran, Skąd te obrazy, skąd dziki tan, Skąd te radości, ból, wszystko to, Choć szaro wkoło, szare tło, Szara papuga i szary kot??? Ach, prawda, przecież szarości Powstają z syntezy wszech- barw! |
SŁODKI CZARODZIEJ
Słodki czarodziej założył
swoja śmieszną, bajkową czapeczkę. Po zabawnym jej koniuszku wesoło ślizgają się kropelki radości i kropelki absurdu. o, mój czarodzieju, o, daj mi, o, proszę jedną taką i jedną taką. |
|
NIESPODZIEWANA ŚMIERĆ |
ZAKLINANIE ŚWIATŁOŚCI Och, Wielki Magu, weź jasny miecz I poprzez mgliste mroki siecz! Niech świetlny język żaru Wypełznie przez cięcia szparę. Kotkom wyliże brzuszki, Ptaszkom ociepli nóżki, Trupki myszek rozgrzeje, Nasionkom da nadzieję, Serca ostygłe pobudzi, Cieniem przedmioty ostudzi I cały, cały świat Rozświetli na tysiąc lat Światłością mądrą! Niech żądzę da chłodnym biodrom, Niech da mrowienie pachwinom, Niech dzikość da słodkim dziewczynom, A w ciało każdej starej kluchy Niech chluśnie żarem świeżej juchy! Och, Dobry Magu, weź ten miecz I poprzez mgliste mroki siecz! |
|
Koty mojego Egiptu
Koty mojego Egiptu |
22.03.2003 Księżycowe Braterstwo Wilki wyją do księżyca O, tak Wilki wyją do księżyca W noc aksamitną wysrebrzoną gwiazdami Wilki wyją do księżyca A ich głos Niesie się poprzez przestrzeń Świata wielkiego Wiedźma jest siostrą księżyca O, tak Ja jestem siostrą księżyca I moje ciało chętnie poddaje się temu zbrataniu Jestem siostrą księżyca I we mnie Są wszystkie przypływy I odpływy mórz Wilki wyją do księżyca O, tak Wilki wyją do księżyca I srebrzysty pył Zsypują na włosy wiedźmy O, tak Zsypują na włosy wiedźmy Ten pył księżycowy Czasami Wiedźma siada strudzona księżycowym braterstwem Do jej nóg przychodzi wilk A na ramieniu O, tak Na ramieniu wiedźmy Przysiada maleńki ptak I tak trwają Wiedźma drapie za uchem wilka O, tak Wiedźma drapie za uchem burego wilka A na ramieniu O, tak Na jej bezpiecznym ramieniu Wesoło czyści piórka ptak nadziei, radości Ptak wolności I tak trwają W srebrzystym nimbie Magicznej Tajemnicy Poza czasem Październik, 2003 |
| Miecz Zranionej Róży Słodkie oczekiwanie wprawia mnie w drżenie wnętrza I czuję – czuję – czuję Nad sobą nie panuję Przesuwam od niechcenia wzrokiem wzdłuż linii policzka, nosa, brwi I skupiam się na ustach I pragnę – pragnę – pragnę Kończ się, ty chwilo pusta Leniwie spuszczam wzrok na dłonie o długich palcach Smukłych, białych, ruchliwych I już nie mogę, nie mogę Chce poczuć je na sobie O, światło – wpłyń we mnie Modlę się potajemnie Moja modlitwa dzika Na wskroś niech cię przenika Niech co się ma stać, stanie Mantruję swe błaganie Niech co się ma stać, stanie Niech... Blady świt, podły morderca Wbija mi miecz W miąższ serca Czerwiec,2001 |
Moje Koty Codzienne Wy słodkie stworzenia, co śmiercią znaczycie zakręty szos, wiedzcie – że modlę się za was, ja – ateistka, do pól i łąk, do listków, do traw, do ziemi, do ptaków, motyli i much, do powietrza, do życia, co go nie macie, roznosząc na kołach samochodu pył waszych ciałek, co były samą radością. Moje Koty Codzienne Przydrożne trupy. 22.03.2003 |
| Oda Czerwone węże straszliwe I stada groźnych jeży Ropuchy wstrętne, diabelskie Co żywe, ku mnie niech bieży Wszystko, co jest do zjedzenia I to, co jest do wypicia I to, co jest do istnienia Niech chwali ze mną sens życia Bo każde radosne drżenie Bo każde nasze cierpienie Bo każda rana i stres Głęboki ma zawsze sens Okrutne, krwawe smoki Lemury przebrzydłe i dziwne Żółwie, oślizgłe robaki Złe stwory nocą aktywne Wszystko, co żyje na świecie I ryba, i orzeł, i rak Co trwa, co chodzi, co pełznie Niech chwali ze mną ten świat Bo każde radosne drżenie Bo każde nasze cierpienie Bo każda rana i stres Głęboki ma zawsze sens I każda bakteria ohydna I każda wstrętna ameba I każda liszka przebrzydła Niech o miłości wraz śpiewa I ty, mój drogi nieznany Co w duszy straszne masz rany Pamiętaj- ryba czy rak Wszystko wraz chwali ten świat październik,2001 |